Piszę. W końcu. Źle jest. Źle jest bardzo, coraz gorzej. Mam wrażenie, że jest we mnie kilka 'Kamil', a ja nie mogę zapanować nad tym która dochodzi do głosu.

Żyję w jakimś pieprzonym zawieszeniu, gdzie to, jak się ułoży moje życie nie zależy ode mnie, tylko od innych osób. Nie mam nic do powiedzenia, mam związane ręce i czekam, aż się w końcu COŚ wydarzy.

Nic mi nie daje radości, każda aktywność pomaga na chwilę. Wracam do domu i wpadam w taki nastrój, że nie obchodzi mnie, czy jest mi zimno, czy jestem głodna, śpiąca...
Mam koszmary w nocy i nie potrafię spać. Wstaję rano i zastanawiam się - ile nieprzyjemnych rzeczy się wydarzy.
Nie wiem czego chcę od życia, nie wiem w jakim kierunku działać. Ale co ja pieprzę! Nie mogę działać.

Czekam. Czekam, i coś we mnie umiera. Coraz więcej mnie umiera, Zuza.

/.xera.

Name:

Komentarze:

15.03.2010, 23:00 :: 89.25.206.65
xera
jak będzie mnie mniej to i będę słabiej odczuwać złe emocje.
taka jest moja teoria.

13.03.2010, 16:38 :: 83.22.49.26
zulook
mniej nie może być, bo znikniesz. a tego to ja już nie zniosę.

11.03.2010, 20:51 :: 89.25.206.65
xera
i znów mam plan, żeby było mnie mniej...