Byliśmy u niego w domu. Był brat z dziewczyną, byli rodzice. Było cudnie. Przyjemnie i rodzinnie. Radośnie i życzliwie. Pełna skowronków wymknęłam się z pokoju, by odświezyć się w toalecie. Gdy wyszłam przywitał mnie jego szeroki uśmiech: my ... musimy poważnie porozmawiać. Puścił oczko i złapał mnie za ręke. W przedpokoju zrobiło się nagle tłoczno. Już nie wiedziałam gdzie idę. Nadmiar ludzi nie przytłumił słów P.: co Ty tu robisz? Chcesz, żeby wszyscy się dowiedzieli?
Nie jestem pewna, ale chyba jeszcze M. zdążył zapytać: O CZYM? zaraz przed tym jak mnie uderzył. Tak mocno, że upadłam. Pod nogi tych wszystkich ludzi ...

i wtedy się obudziłam.

Mam randkę.
W sobotę ... z J. - moją walentynką.
Tzn chyba ... na potwierdzenie czekam.
Ale dziwnie, bo przecież ja nie obchodzę walentynek.

/.zulook.
Name:

Komentarze: