04.06.2010 :: 22:50 Komentuj (0)

Jutro ... M. się żeni.
Oczy mi się pocą ...

/.zulook.

let's fly away

07.03.2010 :: 23:50 Komentuj (3)

Piszę. W końcu. Źle jest. Źle jest bardzo, coraz gorzej. Mam wrażenie, że jest we mnie kilka 'Kamil', a ja nie mogę zapanować nad tym która dochodzi do głosu.

Żyję w jakimś pieprzonym zawieszeniu, gdzie to, jak się ułoży moje życie nie zależy ode mnie, tylko od innych osób. Nie mam nic do powiedzenia, mam związane ręce i czekam, aż się w końcu COŚ wydarzy.

Nic mi nie daje radości, każda aktywność pomaga na chwilę. Wracam do domu i wpadam w taki nastrój, że nie obchodzi mnie, czy jest mi zimno, czy jestem głodna, śpiąca...
Mam koszmary w nocy i nie potrafię spać. Wstaję rano i zastanawiam się - ile nieprzyjemnych rzeczy się wydarzy.
Nie wiem czego chcę od życia, nie wiem w jakim kierunku działać. Ale co ja pieprzę! Nie mogę działać.

Czekam. Czekam, i coś we mnie umiera. Coraz więcej mnie umiera, Zuza.

/.xera.

12.02.2010 :: 18:22 Komentuj (0)

Byliśmy u niego w domu. Był brat z dziewczyną, byli rodzice. Było cudnie. Przyjemnie i rodzinnie. Radośnie i życzliwie. Pełna skowronków wymknęłam się z pokoju, by odświezyć się w toalecie. Gdy wyszłam przywitał mnie jego szeroki uśmiech: my ... musimy poważnie porozmawiać. Puścił oczko i złapał mnie za ręke. W przedpokoju zrobiło się nagle tłoczno. Już nie wiedziałam gdzie idę. Nadmiar ludzi nie przytłumił słów P.: co Ty tu robisz? Chcesz, żeby wszyscy się dowiedzieli?
Nie jestem pewna, ale chyba jeszcze M. zdążył zapytać: O CZYM? zaraz przed tym jak mnie uderzył. Tak mocno, że upadłam. Pod nogi tych wszystkich ludzi ...

i wtedy się obudziłam.

Mam randkę.
W sobotę ... z J. - moją walentynką.
Tzn chyba ... na potwierdzenie czekam.
Ale dziwnie, bo przecież ja nie obchodzę walentynek.

/.zulook.

Broken heart again. Another lesson learned.

06.01.2010 :: 11:05 Komentuj (0)

Dobra. Temat zbyt drastyczny, ale akurat leci ta piosenka i w ... powiedzmy 20% pasuje do mojej sytuacji :D

Nie wiem zbytnio co sie stalo. Ale czuje dzis jakis power.
Powywalalam wszystkie ciuchy i buty z szaf i wyginalam sie przed lustrem.
Powiem Ci, ze niektore kreacje calkiem niezle leza ... a jak jeszcze wiecej schudne to moze nawet na wiosne pokaze sie w nich swiatu :P
Teraz tylko musze to posprzatac :| a z tym juz gorzej :D

Czytajac Twoje zyczenia prawie sie poryczalam. Juz nie moge doczekac sie jutra.
Oh i ah!

U mnie jak wiesz z mezczyznami tez kiepsko, ale wlasnie sobie powiedzialam: nie ten, to inny. Na glos! Nawet mi sie spodobalo. Nie wiem jeszcze jak to zrobie, ale bede sie starac :D
Mysle, ze zaatakuje na wiosne.

Nie wiem co sie ze mna dzieje. Nie mam ochoty na sport. Ani troche. Mysle o rzuceniu hokeja :| ciagnie mnie na basen, ale czasy tych genialnych treningow nie wroca. A ja jestem kiepskim trenerem. Potrzebuje grupy. Mocnej grupy, zeby mnie pociagnela.

Powrot na uczelnie przyprawia mnie o zawal, zapasci i nerwice. Dobrze, ze to jeszcze ponad miesiac. A praca sie sama nie chce napisac. Jasna cholera!

Mowilam Ci, ze Cie kocham?

/.zulook.

to take the bull by the horns.

06.01.2010 :: 01:54 Komentuj (0)

Kochana. Życzę Ci wszystkiego o czymkolwiek zamarzysz. Pewności siebie. Uśmiechu każdego dnia. Radości. Miłości. Spokoju. Mniej zmartwień. Wartościowych ludzi wokół siebie. Mniej kompleksów, więcej wiary we własne możliwości. Spełnienia.

A sobie życzę, żebym razem z Tobą mogła się cieszyć Twoim uśmiechem, Twoją radością. Żebym miała dostęp do Twoich marzeń, oraz żeby ta przyjaźń trwała jak najdłużej, bo wiem, że takich ludzi jak Ty można ze świecą szukać.
Doceniam tą Przyjaźń i jest mi ona jedną z najdroższych rzeczy na świecie.
:*

W czwartek jesteśmy umówione. :)
to już ustalone.

Mój Sylwester się udał, chociaż pierwszy samotny od kilku lat, to nie było problemu z uśmiechem i dobrą zabawą.

Z mężczyznami średnio, jak wiesz, większość prezentuje poziom poniżej jakiegokolwiek poziomu, ja nie wiem co się porobiło, ale albo ja nie jestem normalna albo kurde świat. Kurde. :P

jakie cele?
*dać radę.
*trzymać klasę.
*schudnąć?:P
*zero słabości!
*korzystać z życia, bo młodość nie wróci.

Nie mam zbyt wielkich celów, sądzę że same się określą podczas upływającego obecnego 2010 roku.
Bilans strat i zysków?
*koniec związku z T.
*mniej złudzeń.
*więcej zmartwień.
*rok starsza i mam nadzieję - mądrzejsza.
*straty na zdrowiu coraz większe.
*ale czuję się szczęśliwa. jestem sobą i świat mimo wszystko ciągle mnie zadziwia i co dzień widzę jego piękno.

Buź!

It is how it is. Not how it should be.

01.01.2010 :: 14:03 Komentuj (2)

Witam w Nowym Roku.
Zycze szczescia, pomyslnosci i spelnienia marzen. Mniej zycia w biegu (choc mnie osobiscie wcale to nie przeszkadza) i seksu na sniegu (bo mowia, ze fajnie). W saunie tez moze byc - jak chcecie. Radosci i realizowania celow.
I wszystkiwgo co najpiekniejsze.

Xera.
Jak sylwester? Kiedy bede mogla wycalowac Twoja buzke?

Oglaszam wszem i wobec, iz wrocilam z Francji. Na dobre - jak to mowia- kurwa mac. Zal mi jak cholera. Teraz nie robie nic innego tylko rycze. Bo to wszystko jest jak cebula. Tylko lzy wyciska.

Moj sylwester bombowy. Ale, zem dupa jest w stosunkach damsko-meskich, to i kaca moralnego mam.
Nie zebym zrobila za duzo. Chyba raczej za malo...

Postanowienia noworoczne:
* nie przeklinamy
* tracimy dyszke z cialka
* wiecej myslimy
* wiecej sie uczymy
* jestesmy madrzejsze.

A jak tam Twoje cele?

/.zulook.

04.11.2009 :: 17:16 Komentuj (1)

Odpisuję już teraz ... bo nie wiem,kiedy znów nadarzy się okazja.
Przykro mi, że się na niektórych osobach zawiodłaś. Mam nadzieję, że było icho wiele mniej niż tych, którzy miło Cię zaskoczyli. Choć podejrzewam, że to sprawka naszej-cacnej-klasy.
Co u mnie?
Hm. W poniedziałek dwie prezentacje, we wtorej prezentacja i test z francuskiego. Dziś sobie troche dychłam. Rano biegałam. Haha ... smiesznie było jak robotnicy czaili się,żeby zobaczyć kto mieszka w domu :P.
Dziś ... ( pierwszy raz odkąd wróciłam z przerwy semestralnej) wreszcie spotkałam Oswina :D mojego współlokatora. Niemyśl sobie, że widzieliśmy się w domu. Natknęliśmy się na siebie w szkole :D:P.
Dziś idziemy na International Dinner. W ramach rewanżu, Jean-Yves (czytaj. Cezary-Cezary) serwuje francuskie żarcie.
Myślę, że ten International Dinner wypali, w przeciwieństwie, do tego co zorganizowałyśmy miesiąc temu, bo zamiast hindusów dwóch, filipinki, francuza i nas, dwóch polek ... był frncuz i 4 polki :D. Damn it. :D
W ogóle jak wpadłam do nas na czelnie w ... czw bodajże, Kasia się na mnie wydarła lekko, że przyjeżdżam i nawet się nie odezwe.
Eh. Z Tobą widziałam się tylko raz :( Naprawde mam zapieprz tu. Przepraszam no.

;***************

*:

04.11.2009 :: 13:48 Komentuj (0)

Zuzananana moja. Dziękuję Ci za cudne życzenia. :*
Przyznam szczerze, że opcja z połykaniem słonia wydaje mi się interesująca :D
Też chcę iść na studia razem z Tobą, w ogóle nie widzę innej opcji! no.
Jeszcze raz dziękuję Ci, za wszystko, za pamięć, za to że jesteś, za to że mogę Cię nazwać swoją Przyjaciółką. Przez duże P. (:

Muszę Ci powiedzieć, że otrzymałam życzenia od osób, których w ogóle się nie spodziewałam. To miłe. A niektórzy, po których również się tego nie spodziewałam - zapomnieli. Albo nie złożyli specjalnie, bo w końcu jak ktoś pamiętał przez 18 lat o Twoich urodzinach ale później już przestał składać, to chyba raczej nie dlatego że zapomniał. A nawet jeśli, to chyba nie zdarza się mu to co roku od kilku dobrych lat. Trzech. Przykre, tym bardziej, że to rodzina.

Cóż jeszcze. Rozchorowałam się.
Poza tym, nic ciekawego, dostałam propozycję bycia przyjaciółką od seksu od pewnego znajomego, ale coś zainteresowana nie jestem. Brakuje mi seksu, bo P i M się wzięli i zwinęli, ale nie będę się rzucać na pierwszego lepszego.

Potańczyłabym sobie, więc mam czas do końca tygodnia żeby wyzdrowieć :P
nie wiem jak to zrobię, ale nie ruszam się z domu i jem lekarstwa na potęgę :P

A co u Ciebie? :*
Kocham i tęsknię, Zuz.

01.11.2009 :: 18:32 Komentuj (0)

1 listopada …
Od dwóch lat ta data mieni się innymi barwami.
Xera…kocham Cię…dobrze wiesz.
Zrobiłabym wszystko byś była szczęśliwa. Połknęła słonia, skopała komuś dupe, ogoliła się na łyso czy zmieniła płeć – choć błagam … nie każ mi udowadniać tego :D.
Chciałabym, aby każdy Twój dzień rozpoczynał się blaskiem dzikiego słońca, a kończył jego romantycznym zachodem. Chciałabym, żebyś miała problemy, ale takie malutkie i łatwe do rozwiązania w mgnieniu oka. To pomogłoby jeszcze bardziej cieszyć się szczęściem. Chciałabym żebyś płakała. Dużo, codziennie, w każdej minucie … ale tylko ze szczęścia. Ewentualnie ze wzruszenia … tego pozytywnego. Z nieoczekiwanych, miłych niespodzianek. Z miłości.
Chciałabym, żebyś poszła na studia magisterskie. Razem ze mną. Chciałabym, żeby był to najlepszy rozdział w Twojej życiowej książce. Byśmy mogły siedzieć na starość w swoich ulubionych fotelach i z uśmiechem na twarzy, odsłaniając swoje sztuczne szczęki, opowiadać wnukom, jak bardzo nie zmarnowałyśmy sobie życia. Chciałabym, żebyś zrozumiała jaka cudna jesteś.
I tego wszystkiego Ci życzę. Z okazji urodzin. Dwudziestych pierwszych.
Żeby wygrać wyścig, najpierw trzeba wziąć w nim udział. Nie bądź nigdy takim kurczakiem jak ja. Wykorzystuj swoje walory i walcz. Jak dotychczas.
Wszystkiego Najlepszego!

Prezent czeka w Polsce.
/.zulook.

14.10.2009 :: 15:40 Komentuj (0)

a ja nie wiem co mam zrobić. bo ja za daleko jestem. czary mi nie wychodzą, w ogóle, w ogóle. Poza tym mam teorię. Wszystko sie pierdoli, jak jesteś ode mnie daleko, i Tobie i mnie. Więc... próbuj jeszcze raz, kiedykolwiek gdzieś wyjechać! Beze mnie ;P ze mną możesz. Jak choroba? Jak Rafał? Mówiłam Ci o diecie. Musiałam zacząć jeść normalnie, bo drugiego dnia zasłabłam i nie miałam sił wejść po schodach do mnie do domu... Musiałam się trzymać poręczy, i jedyne na co miałam siłę to zjeść coś nrmalnego (i tak maleńko, bo nie miałam sił ruszać szczęką), i położyć sie spać. MA SA KRA. Chodzę na ten angielski, mam ostatni rok (mamy właściwie) studiów... ZUZA. JA SIĘ PANICZNIE BOJĘ ŻE MI COŚ NIE WYJDZIE. Moje problemy w prównaniu do Twoich są jak kropla w oceanie, w sumie. Poza tym ja mam wrażenie, że to jeszcze nie wszystko w moim przypadku. Budzę się rano i - pamiętasz jak miałam w sierpniu? - mam to cholerne, obrzydliwe przeczucie, że coś się stanie, coś złego. Nienawidzę tego, nienawidzę wstawać rano, bo tak się boję... Zatruwa mi to cały dzień.

Poza tym, dupa. Jak zwykle.
Kocham i tęsknię.
buź.


| Layout by Flo. for Layout4you |

ksiega

 
[Księga gości]

 
2015 - wrzesień/sierpień/lipiec/czerwiec/maj/kwiecień/marzec/luty/styczeń/2014 - grudzień/listopad/październik/wrzesień/sierpień/lipiec/czerwiec/maj/kwiecień/marzec/luty/styczeń/2013 - grudzień/listopad/październik/wrzesień/sierpień/lipiec/czerwiec/maj/kwiecień/marzec/luty/styczeń/2012 - grudzień/listopad/październik/wrzesień/sierpień/lipiec/czerwiec/maj/kwiecień/marzec/luty/styczeń/2011 - grudzień/listopad/październik/wrzesień/sierpień/lipiec/czerwiec/maj/kwiecień/marzec/luty/styczeń/2010 - grudzień/listopad/październik/wrzesień/sierpień/lipiec/czerwiec/maj/kwiecień/marzec/luty/styczeń/2009 - grudzień/listopad/październik/wrzesień/sierpień/lipiec/czerwiec/

 
linki